Pomiędzy Tychami, a Nowym Targiem…
W minioną niedzielę hokeiści Naprzodu Janów rozegrali chyba najlepszy mecz jaki widziałem na przestrzeni ostatnich kilku(nastu) miesięcy. Zwłaszcza druga tercja była fenomenalna. Jantor odwiedził aktualny wicemistrz Polski – GKS Tychy, z którym spośród siedmiu rozegranych do niedzieli meczów wygraliśmy tylko jeden, 6-4 i w to w sytuacji, kiedy przeciwnik wyszedł na lód bez kilku istotnych zawodników, poza tym jego nastawienie do meczu było – powiedzmy sobie szczerze – takie sobie.
Ostatnia niedziela to również kontuzje… z tym, że tym razem po naszej stronie też było ich trochę… zresztą przez ten nie najszczęśliwszy system rozgrywek kontuzje to chyba największe utrapienie klubów… oczywiście zaraz po domykaniu budżetów ;)
Tak więc to co zobaczyliśmy w rzeczonym meczu było – jak na nasze możliwości – porcją na prawdę dobrego hokeja. A nie oszukujmy się… przy meczach rozgrywanych co dwa, trzy dni – do tego od dłuższego czasu dla części drużyn meczów o nic! – zawodnikom ciężko jest wykrzesać z siebie takie zaangażowanie, poświęcenie, jakie widzieliśmy dwa dni temu. Poza tym (powtarzam się) ale widzę metamorfozę w tej drużynie po objęciu funkcji trenerskich przez panów Kulawika i Imiołczyka. Po pierwszych treningach i kilku rozegranych spotkaniach widać było “poukładaną” drużynę stanowiącą monolit, a nie rozkojarzoną grupkę błąkających się po lodzie zawodników. Zawodników, którzy nie mają pojęcia o grze zespołowej (bo i skąd jak byłemu trenerowi ustawienia piątek pomyliły się z garnkiem) ani taktyce jaka powinna temu towarzyszyć. Najlepszym okresem w wykonaniu naszych zawodników była druga tercja, ale nie będę powtarzał tego co postarałem się przekazać w relacji z meczu. Zapraszam. Jak ktoś podczas czytania preferuje jasne tło… proszę bardzo. Ożywiona dyskusja kibiców (pod relacją) najlepiej świadczy o emocjach wywołanych poziomem spotkania.
Ograliśmy Tychy i…
kibice Naprzodu popadli w zachwyt (w sumie się nie dziwię) i pełni optymizmu oczekiwali na wynik eskapady janowian do Nowego Targu. Wszystko pięknie, ładnie ale popatrzmy na to na chłodno. Pomijam już skład jakim dysponuje Podhale, w porównaniu do naszego. Biorąc pod uwagę ambicję i zaangażowanie chłopaków można by powiedzieć, że wszystko może się zdarzyć… pewnie, że może. Niespodzianki się zdarzają, a kto jak kto ale nasi hokeiści są chyba liderami w tego typu osiągnięciach ;) Ale spójrzmy przez chwilę na obecną sytuację. Nowotarżanie w większości uporali się z kontuzjami i wystawili pełne cztery formacje. A my? Cóż… mamy w chwili obecnej ledwo trzy piątki, do tego uzupełniane nieogranymi juniorami, którym Jareczek Lehocky nie dał szansy jak był na to czas! Poza tym po ostatnim występie w szesnastkę! chłopcy oprócz poświęcenia i zaangażowania włożyli w grę mnóstwo sił, których nie są w stanie zregenerować praktycznie w jeden dzień! Jak dołożymy do tego jeszcze fakt, że to mecz o ten głupawy bonus – to możemy się domyślać, że Podhale nie wypuści takiej szansy z rąk… tym bardziej, że prawdopodobnie (mając pecha) trafimy w play-offie od razu na nich, a oni na nas. Wszystko to skłania do przypuszczenia, że powalczymy na tyle, na ile starczy sił, a potem do głosu dojdą gospodarze. Tak też się niestety stało. Pierwszą tercję nawet wygraliśmy za sprawą sprytu kapitana. (Trzeba przyznać, że Marcin Słodczyk w połączeniu z Marianem Kacirem stanowią ostatnio świetny duet). No ale to wszystko… w drugiej tercji “Szarotki” poczuły u nas brak sił – niczym pantera ranną antylopę – i dopadły osłabionego przeciwnika. Mimo, że nie byłem w Nowym Targu (praca nie pozwoliła) starałem się telefonicznie zdobyć informacje do relacji i jakieś wypowiedzi. Zapraszam wszystkich na skrót i wypowiedzi z meczu w Nowym Targu… albo jak kto woli tutaj.
A nam pozostaje spokojnie trenować, leczyć kontuzje (w miarę możliwości), w ostatniej rundzie pyknąć Zagłębie ;) (pozbawiając ich bonusu), a potem liczyć, że w losowaniu trafimy właśnie na nich i powalczymy ile sił starczy.
Share








Dymisja, którą w piątek zapowiedział prezes MMKS Podhale Nowy Targ, to kolejne dramatyczne wołanie o ratunek dla klubu 19-krotnego mistrza Polski. Nowy Targ bez hokeja? To naprawdę coraz bardziej realny scenariusz. Więcej na stronach
Kilka miesięcy walki o to by hokejowy klub wystartował w lidze nie dały rezultatu. - Jestem zdruzgotany - przyznaje prezes Janusz Grycner. Więcej na stronach katowickiej
Kolejny absurd w hokeju. Wciąż nie wiadomo, ile zespołów będzie brało udział w rozpoczynających się w sobotę rozgrywkach pierwszej ligi. Więcej na stronach katowickiej
Gwoździem wczorajszej prezentacji drużyny hokejowego Zagłębia Sosnowiec okazała się informacja o pozyskaniu nowego sponsora. Jest nim Energysteel, spółka należąca do dr. Piotra Hałasika. Więcej na stronach Portalu
Drużyny z Janowa nie ma w terminarzu rozgrywek pierwszej ligi. Wszystko może się jeszcze zmienić. Więcej na stronach katowickiej 















świetna relacja opisana w bardzo ciekawy sposób brawo Andrzej
1Pomiędzy Tychami a Nowym Targiem jest Unia Oświęcim :P
2