Horror w Sosnowcu.
- Tanio skóry nie sprzedamy - zacytował swoją wcześniejszą wypowiedź trener Naprzodu Janów, Krzysztof Kulawik po pierwszym meczu fazy play-off. Zagłębie po zaciętym spotkaniu pokonało Naprzód po rzutach karnych 5-4. Mimo, iż zawodnicy z Janowa zdawali sobie sprawę z trudności stojącego przed nimi zadania – pojechali do Sosnowca z zamiarem walki o każdy centymetr lodu.
Dzięki „bonusowi” Zagłębie zaczynało rywalizację z od stanu 1-0, z myślą zakończenia tej rundy rozgrywek na własnym lodowisku już jutro.
– Nie zamierzamy tanio sprzedać skóry – powiedział kilka dni temu szkoleniowiec Janowa i tak też się stało. Zawodnicy ruszyli do boju od pierwszych sekund. Już po 40.sekundach ku zdumieniu miejscowej publiczności na tablicy świetlnej widniało 0-1. Wynik spotkania strzałem „z pierwszego krążka” otworzył Libor Pavlis. Parę minut później za sprawą Łukasza Kulika wynik spotkania mógł być wyższy. Tym razem brzęk słupka uspokoił podopiecznych Milana Skokana.
Kiedy w połowie tercji z ławki kar powracał ukarany Rafał Bernacki wydawało się, że goście przetrzymali napór sosnowiczan. Jednak w ostatniej chwili mocny strzał Marcińczaka skutecznie dobił dobrze ustawiony Gabriel Da Costa. W pierwszej tercji janowianie nie ustępowali pola miejscowym. W 14.minucie za sprawą Marka Pohla, ponownie przyjezdni objęli prowadzenie. – Zdecydowanie za szybko straciliśmy pierwszą bramkę, potem musieliśmy „gonić” wynik – powiedział po meczu Milan Skokan. Na trzy minuty przed końcem tego okresu gry kiedy ławkę kar ponownie wizytował Bernacki – Zagłębie po raz kolejny wykorzystało swoją szansę. W potwornym zamieszaniu pod bramką Michała Elżbieciaka największym refleksem popisał się Vladimir Luka, wpychając krążek za linię bramkową.
W drugiej odsłonie inicjatywa zdecydowanie leżała po stronie miejscowych, których przewaga rosła z minuty na minutę. Gra była jednak chaotyczna i gospodarze swą dominację na lodzie udokumentowali dopiero na trzy minuty przed końcem tercji. Jednak i tym razem zawodnikom sprzyjało szczęście. Trzecia bramka była bowiem lustrzanym odbiciem drugiej – strzelonej w końcówce pierwszej tercji przez Lukę. Po raz kolejny nie popisała się obrona Naprzodu, która dopuściła do sporego zamieszania, w którym najlepiej odnalazł się Teddy Da Costa wsuwając „gumę” pod Elżbieciakiem.
Kiedy kilkadziesiąt sekund później David Galvas podwyższył wynik na 4-2, wszystkim wydawało się, że Zagłębie opanowało sytuację, a kolejne bramki są jedynie kwestią czasu. Przy bramce tej nie popisał się jednak sędzia główny spotkania, Przemysław Kępa, który najpierw nie zauważył prawidłowo zdobytego gola, po czym “puścił” grę, a następnie – pod wpływem kibiców – zdecydował się na powtórkę video. Po kilku minutach bacznego przyglądania się zapisowi, bramka została uznana.
Ostatnia część gry rozpoczęła się z kolei od popisów aktorskich Teddiego Da Costy, który z premedytacją wrzucił krążek do bramki „Eli” ręką, śmiejąc się i unosząc ręce w geście radości. Kiedy na niespełna trzy minuty przed końcową syreną wynik był niezmieniony, nikt na „Zimowym” nie spodziewał się horroru, który na dzisiejszy wieczór szykowali zawodnicy. Najpierw Mateusz Pawlak huknął z półobrotu zaskakując płaskim strzałem Tomasza Rajskiego, a na 29.sekund przed końcem regulaminowego czasu gry do wyrównania doprowadził Marian Kacir. - Było blisko, lecz cóż z tego jak przegraliśmy. Mimo, że graliśmy na wyjeździe to walczyliśmy jak tylko to możliwe, jak widać to nie wystarczyło. Pierwszy mecz przegraliśmy, jutro musimy wygrać – powiedział strzelec wyrównującej bramki.
Ambitni janowianie oszaleli ze szczęścia. Szczęście jednak nie trwało zbyt długo. Po nie rozstrzygniętej dogrywce przyszedł czas na rzuty karne. I w tym elemencie gry goście jako pierwsi objęli prowadzenie, a to za sprawą sprytnego strzału Miroslava Zatko. Jednak po chwili do wyrównania doprowadził idol miejscowych, Vladimir Luka. Jako następny po stronie Naprzodu nieskutecznie strzelał Tomasz Jóźwik, a kropkę nad i postawił showman miejscowych, Teddy Da Costa. - Fajnie, że strzeliłem karnego, ale nie jestem dziś z siebie zadowolony. Popełniliśmy katastrofalne błędy, prowadząc 4:2. Wystarczyło zagrać lepiej w obronie, a wygralibyśmy w regulaminowym czasie – zakończył strzelec decydującego gola.
Tak więc Zagłębie by awansować do kolejnej rundy rozgrywek potrzebuje zaledwie jednego zwycięstwa. Janowianie zaś, chcąc się zaprezentować przed własna publicznością w najbliższy piątek, będą musieli wznieść się jutro na wyżyny i ograć sosnowiczan na ich własnym terenie.
Po meczu powiedzieli:
Krzysztof Kulawik (trener Naprzodu Janów): myślę, że rozegraliśmy kolejny dobry mecz, szkoda, że bez efektu końcowego. Do zwycięstwa trzeba było doprowadzić podczas przewagi w dogrywce, tam był kulminacyjny moment, karne to już loteria. Chciałbym bardzo podziękować wszystkim zawodnikom za walkę. Tanio skóry nie sprzedamy i na pewno będziemy walczyć do końca. Musimy się zmobilizować jeszcze bardziej.
Milan Skokan (trener Zagłębia Sosnowiec) : Zbyt szybko straciliśmy pierwszą bramkę, i później musieliśmy gonić wynik. Z pewnością mam trochę żalu do zawodników, że ze stanu 4:2 pozwoliliśmy przeciwnikowi wyrównać. W trzeciej tercji nie graliśmy w ogóle krążkiem i to się zemściło. Pozostaje zatem mieć tylko nadzieję, że jutro będzie lepiej.
![Zagłębie vs Naprzód - 15.02.2010r. [PLAY-OFF] Zagłębie vs Naprzód - 15.02.2010r. [PLAY-OFF]](http://dailysport.pl/wp-content/uploads/2010/02/zag_nap_15022010_2.jpg)
Zapraszamy do obejrzenia >> fotorelacji << ze spotkania.
Zagłębie Sosnowiec – Naprzód Janów 5-4 (2-2, 2-0, 0-2; 0-0; 1-0)
0-1 – Pavlis (Jóźwik, Kulik), 00:40
1-1 – G. Da Costa (Marcińczak), 09:18 – 5/4
1-2 – Pohl (Zatko), 13:36
2-2 – Luka, 17:24 – 5/4
3-2 – T. Da Costa (Luka), 36:44
4-2 – Galvas, 38:08
4-3 – Pawlak, 57:05
4-4 – Kacir (Kubenko), 59:31
5-4 – T.Da Costa, 65:00 (rzut karny)
Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 2-0
Zagłębie: Rajski – Kuc, Galvas; Bernat, T.Da Costa, Luka – Dronia, Balcik; Jaros, G.Da Costa, Opatovsky – Marcińczak, Gabryś; Różański, Koszarek, Sarnik – Podsiadło, Duszak; Ślusarczyk, T,Kozłowski, Zachariasz;
Naprzód: M.Elżbieciak – Bernacki, Gwiżdż; Sowińska, Salamon, Gryc – Pawlak, Kulik; Pavlis, Kubenko, Jóźwik – Kurz, Zatko; Pohl, Słodczyk, Kacir – Gretka, Działo; Ł.Elżbieciak, Jastrzębski, Kogut;
Kary: 20-14
Widzów: 1300
Sędziowali: Przemysław Kępa (Robert Długi – Wojciech Kolusz)






- Polski Związek Hokeja na Lodzie w procesie szkolenia jest całkiem nieobecny. Nie ma żadnych programów szkoleniowych. Jeśli sam się w odpowiednie materiały nie zaopatrzę, to nie mam. Na szczęście gramy w czeskiej lidze. Więcej na stronach katowickiej
Hokeiści Energi Stoczniowiec Gdańsk we wtorek po raz pierwszy w tym sezonie mieli zagrać przed własną publicznością. Mecz Pucharu Polski z GKS Tychy został jednak odwołany. Więcej na stronach trójmiejskiej
Toruńska drużyna, w mocno osłabionym składzie, zremisowała z Mazowszem Warszawa w przedostatnim meczu kontrolnym okresu przygotowawczego. Więcej na stronach
Hokeiści Sokołów po nieudanych barażach o PLH przygotowują się do rozgrywek w pierwszej lidze. Podopieczni Wiesława Walickiego zmagania zainaugurują 11 września, kiedy to podejmą na Tor-Torze UHKS Mazowsze. Więcej na stronach toruńskiej
- Do końca tego tygodnia muszą zostać dopięte wszystkie kontrakty - powiedział trener Comarchu-Cracovii, Rudolf Rohaczek. - Kadra musi być już skompletowana. Więcej na stronach
Zaczynaliśmy turniej w 35, a skończyliśmy bodaj w 15 - martwił się Marcin Jaros, kapitan sosnowieckich hokeistów. Więcej na stronach katowickiej
Jeszcze tylko dzisiejszy trening w Tychach i mecz kontrolny z Aksam Unią Oświęcim w piątek i hokeiści Comarchu-Cracovii będą mogli odetchnąć z ulgą. Skończą się codzienne wyjazdy z Krakowa. Więcej na stronach 











