.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Niespodzianki nie było.

Luty 17, 2010 Autor: Andrzej Kategoria: PLH

Zagłęgbie Sosnowiec – Dopóki głowy zawodników były „zimne”, mecz był do wygrania, jednak kary wyeliminowały nas z gry – powiedział po drugim meczu I rundy fazy play-off szkoleniowiec Naprzodu, Krzysztof Kulawik. Zagłębie pokonało Naprzód 7-4, awansując tym samym do półfinału rozgrywek.

Przed rozpoczęciem pierwszego etapu play-off nikt nie dopuszczał myśli, że do strefy medalowej może nie awansować faworyzowane Zagłębie, dysponujące o wiele „szerszą” ławką oraz potencjalnie mocniejszym składem. Prezes Bernat nie ukrywał zresztą aspiracji medalowych swojej drużyny tuż przed rozpoczęciem sezonu.

Część kibiców Naprzodu wierzyła jednak, że ich zawodnicy przynajmniej raz sprawią niespodziankę i na przekór zrządzeniom losu i decyzjom PZHL-u pojawią się w piątek „na Jantorze”. Tak się jednak nie stało. Zagłębie zgodnie z zapowiedziami wygrało oba mecze „na Zimowym” i z wynikiem 3-0 awansowało do półfinału.

Dzisiejsze spotkanie to dwa oblicza każdej z drużyn. Zagubiony, zdezorientowany – w pierwszej części – Naprzód, próbujący dać odpór szybszym i lepiej „poukładanym” gospodarzom oraz nieco ospałe Zagłębie w starciu z goniącym wynik do ostatnich sił przeciwnikiem – w dalszej części.

- Jakbyśmy wygrali wczorajszy mecz, stan rywalizacji byłby 1-1, byłoby to dla nas o wiele korzystniejsze, a tak dziś mieliśmy świadomość wygrania trzech meczów z rzędu. Z takim bagażem psychicznym gra się niezwykle ciężko – powiedział tuż po zakończeniu meczu strzelec dwóch bramek dla Janowa, Mariusz Jastrzębski.

Kiedy w połowie meczu wynik 5-0 jednoznacznie wskazywał zwycięzcę dzisiejszej rywalizacji – nikt ze zgromadzonych „na Zimowym” kibiców nie przypuszczał, że wczorajszy “Horror w Sosnowcu” mógłby się powtórzyć. Jednak – po stosunkowo łatwo strzelanych przez Zagłębie bramkach – role drużyn się odwróciły. To Naprzód zaczął zdobywać teren i w niektórych momentach to właśnie zawodnicy z Janowa wiedli prym.

Sygnał do ataku bramki – sporadycznie zatrudnianego do tej pory – Rajskiego, dał wychodzący z ławki kar Łukasz Kulik, za którego przykładem poszli inni i tak na siedem minut przed końcową syreną kontaktowego już gola zdobył Jastrzębski.

- W połowie drugiej tercji zaczynaliśmy przeważać, zrobiło się już 5-4, niestety Zagłębie od razu odskoczyło na 6-4, potem 7-4 i dociągnięcie przez nich wyniku było jedynie formalnością – tłumaczył Jastrzębski.

Podopieczni Milana Skokana potrzebowali zaledwie 20.sekund by zdobyciem szóstej bramki dać odetchnąć licznie zgromadzonym kibicom Zagłębia. Wynik na pięć minut przed końcową ustalił ulubieniec publiczności, Teddy Da Costa. Miało to już jedynie wymiar statystyczny, bo prawdziwym gwoździem do trumny ambitnie walczących janowian była bramka nr 6.

- Graliśmy ile sił, jednak nie udało się. Trochę przespaliśmy początek, później walczyliśmy, lecz bramka na 6-4 ostatecznie nas dobiła. W play-offach łapiąc tyle kar (57 minut! przyp.red) trudno jest ugrać korzystny wynik. Nie można powiedzieć, że byliśmy na straconej pozycji od samego początku. Pokazaliśmy, że mimo dużo krótszej ławki rezerwowych jesteśmy w stanie nawiązać walkę. Cóż z tego, że graliśmy dobrze -jednak to Zagłębie będzie grało o medale, a nam pozostaje walka o miejsca 5-8. – powiedział Tomasz Jóźwik.

Mecz nie należał do gatunku łatwych, miłych i przyjemnych… bo i stawka nie ta, i drużyny o określonym podejściu do siebie. Spotkanie boleśnie odczuło dwóch czołowych graczy z Sosnowca – David Galvas oraz Vladimir Luka. Pierwszy ma najprawdopodobniej potłuczoną gałkę oczną, drugiego zaś czeka wizyta u dentysty i wprawienie dwóch straconych zębów.

Milan Skokan (trener Zagłębia): Doszliśmy do wyniku 5-0 i zawodnicy nieco się zdekoncentrowali, strzeliliśmy ładne bramki. Jestem zadowolony, że wygraliśmy z Janowem w dwóch rundach. Myślę, że sytuacja z Galvasem była przypadkowa, zawodnik chciał podbić kij, który się ześlizgnął. Jeśli chodzi o Luke był to bezczelny faul przy bandzie. Luka stracił dwa zęby, a Galvasa czeka wizyta u okulisty. Do następnego meczu jest sporo czasu i w meczu z Cracovią będziemy chcieli wystąpić w pełnym składzie.

Krzysztof Kulawik (trener Naprzodu): Szeroka ławka Zagłębia na pewno dała im lekką przewagę. Ten mecz jeszcze przy naszych zimnych głowach był do wygrania jednak kary wyeliminowały nas z gry. Faul jest jednym z elementów hokeja, lecz należy to robić tylko wtedy kiedy istnieje zagrożenie stratą gola. Dochodziliśmy do gry, walczyliśmy, lecz kary wybijały nas z rytmu. Przy wyniku 5-4 popełniliśmy straszny błąd. Daliśmy się ograć w obronie i to przechyliło szalę.

Zagłębie vs Naprzód [PLAY-OFF] - mecz 2 - 16.02.2010r.

Zapraszamy do obejrzenia >> fotorelacji < < ze spotkania.

Zagłębie Sosnowiec – Naprzód Janów 7-4 (2-0, 3-2, 2-2)
1-0 – Jaros, 4:36 – 5/4
2-0 – M. Kozłowski (Ślusarczyk, T. Kozłowski), 10:47
3-0 – Różański (Zachariasz), 24:33
4-0 – Sarnik (Różański, Zachariasz), 26:44
5-0 – T. Kozłowski (Marcińczak), 27:26
5-1 – Kulik (Kacir), 31:30
5-2 – Kubenko, 34:51 – 5/4
5-3 – Jastrzębski (Kacir), 44:36 – 5/3
5-4 – Jastrzębski (Zatko), 52:56
6-4 – Opatovsky (G. Da Costa, Dronia), 53:16
7-4 – T. Da Costa, 54:35

Zagłębie: Rajski – Kuc, Galvas; Bernat, T.Da Costa, Luka – Marcińczak, Koszarek; Jaros, G.Da Costa, Opatovsky – Balcik, Dronia; Różański, Zachariasz, Sarnik – Gabryś, Duszak; Ślusarczyk, T,Kozłowski, M.Kozłowski;

Naprzód: M.Elżbieciak (od 27:26 Jakubowski) – Bernacki, Gwiżdż; Sowińska, Salamon, Gryc – Pawlak, Kulik; Pavlis, Kubenko, Jóźwik – Kurz, Zatko; Słodczyk, Kacir – Gretka, Działo; Ł.Elżbieciak, Jastrzębski, Kogut;

Kary: 18-57

Widzów: ok.1700

Sędziowali: Grzegorz Porzycki – (Grzegorz Cudek – Grzegorz Kaczyński)

Udostęnij artykuł:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

1 Trackbacks/Pingbacks

  1. Gołąbek…? Z pewnoscią nie “pokoju”. | Daily Sport News 17 02 10

Komentarz: