.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Pierwszy mecz dla Stoczniowca.

Luty 27, 2010 Autor: Andrzej Kategoria: PLH

Akuna Naprzód Janów – Chcieliśmy udowodnić, że w bezpośrednim pojedynku jesteśmy lepsi. Powiedział po wygranym meczu w Janowie trener Stoczniowca, Andrzej Słowakiewicz. W pierwszym z serii spotkań o miejsca 5-8 Naprzód Janów uległ gdańskiemu Stoczniowcowi 4-7.

 
Naprzód i Stoczniowiec odpadły z walki o medale już w I rundzie fazy play-off. Obu drużynom pozostała walka o najwyższą możliwą w tej sytuacji lokatę – piątą. W drugiej parze, walczącej o tę samą stawkę, JKH zmaga się z Unią Oświęcim. Zwycięzcy w obu parach zostaną wyłonieni w dwumeczu. Przy wyniku 1-1 decydować będą punkty, stosunek bramkowy (w dwumeczu), a w ostateczności dogrywka i rzuty karne. W następnej kolejności zwycięzcy spotkają się (również w dwumeczu) w spotkaniu o miejsce piąte, przegranym pozostanie rywalizacja o siódmą lokatę.

– Wszyscy nasi potencjalni przeciwnicy walczą o lepsze miejsce w tabeli. My po zajęciu piątego musimy bronić tej pozycji – co z punktu widzenia psychologii sportu jest dla nas niekorzystne. Powiedział nie tak dawno drugi szkoleniowiec Naprzodu, Janusz Imiołczyk. I rzeczywiście – jak pokazało dzisiejsze spotkanie – coś w tym jest.

Mimo, iż spotkanie rozpoczęło się dobrze dla miejscowych, z czasem zeszło z nich powietrze. Odwrotnie sprawa miała się w przypadku gdańszczan, którzy czując wyraźną niemoc gospodarzy, za wszelką cenę dążyli do zwycięstwa.

Od pierwszego gwizdka Stoczniowcy ostro ruszyli na bramkę Piotra Jakubowskiego stwarzając kilka dogodnych sytuacji. Jednak Łukasz Kulik po wygranym w ósmej minucie wznowieniu jako pierwszy ostudził zapały gdańszczan. – Weszliśmy na lód krótko po przyjeździe, w pierwszej tercji czuliśmy jeszcze trudy podróży – mówił Sylwester Soliński. Kiedy Libor Pavlis podwyższył wynik wydawało się, że janowianie znaleźli sposób na gości i będzie już tylko lepiej.

Jeśli nawet było, to z pewnością nie dla gospodarzy, którym rozkręcający się z minuty na minutę goście w niespełna trzynaście minut zaaplikowali aż pięć bramek, tracąc zaledwie dwie – Najwyraźniej zabrakło nam rozsądku. Na drugą tercję wyszliśmy kompletnie zdekoncentrowani, zamiast kontrolować grę rzuciliśmy się na Stocznię – oni skontrowali raz, drugi i tak to się potoczyło – wyjaśniał po meczu strzelec pierwszej bramki.

Janowianie popełniali sporo błędów w obronie, co skrzętnie wykorzystywali przyjezdni. – Nie będziemy oceniani po tym ja zaczynamy ale jak kończymy. Przy stanie 3-1 trzeba było zdecydowanie zmienić sposób gry – mówił zniesmaczony występem swoich zawodników, Krzysztof Kulawik – W przerwie przeprowadziliśmy stanowczą (chyba również dość głośną – przyp. red.) rozmowę. Po prostu takiego hokeja nie można grać, poza siłą, odpornością trzeba mieć również „głowę na karku” –grzmiał szkoleniowiec Naprzodu.

Ambitni gdańszczanie z każdą strzelaną bramką coraz bardziej czuli smak nadciągającego zwycięstwa, za to gospodarze – często podejmujący próby samodzielnego przejścia gdańskiej obrony – wydawali się być coraz bardziej bezradni. Nawet sytuacje oko w oko z Solińskim nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. – Będziemy walczyć, zależy nam na tych meczach, lepiej zakończyć sezon na piątym niż na ósmym miejscu. – mówił głośno gdański bramkarz. – Chcieliśmy udowodnić, że w bezpośrednim pojedynku jesteśmy lepsi – wtórował mu Andrzej Słowakiewicz – na to że nie graliśmy w szóstce złożyło się kilka czynników, zabrakło nam jednego punktu. Teraz zależy nam na jak najlepszym miejscu. Zaliczka jest spora i w Gdańsku będzie grało się na pewno łatwiej – podsumował gdański trener.

 
A oto nasi sympatyczni goście, którzy regularnie podążają za swoją drużyną po całej Polsce (dożywotni szacun). Jak widać nowe pokolenie kibiców w odpowiednich barwach od najmłodszych lat ;)

Kibice Stoczni [Jantor - 26.02.2010r.]

Kibice Stoczni [Jantor - 26.02.2010r.] c.d.
Kibice Stoczni [Jantor - 26.02.2010r.] c.d...
 
 
Pełna fotorelacja z meczu w naszej galerii, Zapraszamy wszystkich :)

Tak to mniej więcej wyglądało. Tylko czy sytuacja w rzeczywistości przedstawia się tak jak wygląda na pozór…? Czy ambitna gdańska młodzież wsparta solidnymi południowcami jest rzeczywiście lepsza aż w takim stopniu od janowian, którzy jeśli chcą, potrafią napsuć krwi niejednemu…?

Hmm… myślę, że najbliższy czas zweryfikuje czy nasi zawodnicy rzeczywiście byli słabsi od gości z Północy, czy… czy powiedzmy mieli słabszy dzień bo zarwali noc patrząc na Igrzyska…? Mam nadzieję, że wraz z końcem Vancouver 2010 – przyczyna niedyspozycji szybko zniknie i chłopcy jeszcze powalczą.

Tak czy owak ciężko będzie teraz się zmobilizować i pokazać zęba i to po dziesięciu godzinach jazdy – od czego nasi zawodnicy już dawno odwykli. Cały czas jednak wierzę, że zawodnicy pokażą charakter i będą chcieli zakończyć ten sezon z wysoko uniesioną głową, jak zapewniał trener Imiołczyk… żeby tak jeszcze wszystko mogło zależeć od trenerów ;)

3 Komentarze do “Pierwszy mecz dla Stoczniowca.”


  1. Mirek.R pisze:

    Na temat występu naszych hokeistów nie będę się wypowiadał no może jedno zdanie patrząc przez obiektyw mało mi aprat z ręki nie wyleciał.Chciałbym się skupić na naszych gościach coś wspaniałego taka grupka kibiców to naprawdę bezcenne nie wiele trzeba wystarczy jeden porządny bęben a od razu widać że doping jest na poziomie tak powinno wygladac na naszych lodowiskach bez uraz wspólne kibicowanie wielkie brawa dla tej grupki fajnych kibiców z Gdańska.

    1
  2. Alferek pisze:

    A o drugim meczu Naprzodu 08 Janów to redaktor AndRzeJ nie napisał :P

    2
  3. A Ty im starszy tym bardziej upierdliwy. Nie widzisz sumarycznego opisu na stronie głównej? To po pierwsze. Po drugie był finał i to mnie bardziej interesowało, a że był ciężki dzień wyjazdowy nazajutrz – nie miałem możliwości siedzenia po nocy. (dopiero co wróciłem). Po trzecie nie napisze szczegółowej relacji z czegoś czego nie oglądałem. Od robienia relacji z netu – nie będąc na meczu już jest taki jeden “fachowiec” piszący dla SF ;) To tyle… zrzędzący staruchu :P

    3



%d bloggers like this: