.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Niestety, musimy brać pod uwagę wszystkie warianty – Rozmowa z prezesem SSA Wojas Podhale Andrzejem Podgórskim.

Kwiecień 16, 2010 Autor: Maciek Kategoria: Wywiady

U-18 Poland O przyszłości tegorocznych mistrzów Polski, Wojasa Podhale Nowy Targ, wsparciu klubu przez miasto oraz sponsorów, a także o przyszłości zawodników i sztabu szkoleniowego Podhala – z prezesem zarządu, Andrzejem Podgórskim rozmawia Maciej Zubek.

 
Maciej Zubek: Panie prezesie, jak teraz wygląda sytuacja organizacyjna klubu? Idzie ku dobremu, czy wręcz przeciwnie? – zapytaliśmy Andrzeja Podgórskiego, prezesa SSA Wojas Podhale.

Andrzej Podgórski: - Na chwilę obecną trudno mówić o jakimś przełomie. W większości istotnych spraw panuje status quo. Ciągle toczą się rozmowy, negocjacje i czekamy na ich finalizację. Konkretów brak, ale czynimy ruchy, aby w końcu nasze działania przyniosły efekty. Myślę, że do końca kwietnia powinniśmy już wiedzieć, na czym stoimy i jak będzie wyglądać przyszłość klubu.

 


Prezes Wojasa Podhale Nowy Targ Andrzej Podgórski
fot. Maciej Zubek

 
Czy mistrzostwo Polski, wywalczone przez hokeistów w kapitalnym stylu, w jakiś sposób podniosło wartość klubu w rozmowach z potencjalnymi sponsorami?

- Niestety, nie dostrzegam tego, żeby to mistrzostwo w jakimś stopniu nadało nowej jakości naszym rozmowom z firmami zainteresowanymi współpracą z nami. Oczywiście, na pewno w pewnym stopniu podnosi to rangę klubu i nakreśla potencjał, jakim dysponujemy, ale dla poważnych przedsiębiorców jest wiele innych istotniejszych czynników, decydujących o inwestowaniu przez nich swoich pieniędzy.

Jak obecnie wygląda stanowisko Wiesława Wojasa wobec klubu?

- Pan Wojas wciąż widzi sens współpracy z nami, ale tylko wówczas, gdy pojawią się inni inwestorzy, którzy będą dzielić z nim trud utrzymania klubu. Nie chce już pełnić roli tego, na którym spoczywa cały ciężar egzystencji klubu.

Na ile możliwe jest to, że w nowym sezonie klub nie będzie już nazywał się Wojas Podhale?

- To już jest raczej przesądzone. Rozmowy z nowymi, potencjalnymi sponsorami wymuszają w pewnym stopniu na nas zmianę nazwy klubu. Chcąc nawiązać współpracę z jakąś nową poważną firmą, musimy mieć przecież coś do zaoferowania. A pan Wojas już od dawna mówi, że gdy pojawi się konkretna oferta, to jest w stanie odstąpić od tej formy reklamy.

Jak Pana zdaniem może wyglądać najczarniejszy scenariusz wydarzeń związanych z dalszym funkcjonowaniem klubu SSA Wojas Podhale?

- Niestety, musimy brać pod uwagę wszystkie warianty. Ten najgorszy to taki, że zawodnicy dostaną wolną rękę w poszukiwaniu nowych pracodawców, a spółka zawiesi swoją działalność sportową i zajmie się jedynie porządkowaniem swoich zobowiązań finansowych.

Na ile możliwy jest ten scenariusz?

- Nie wiem i nie chcę niczego prognozować ani sugerować. Muszę kierować się rozumem, a nie sercem. Dopóki rozmowy trwają i nie ma jednoznacznych decyzji, to każdy wariant jest możliwy.

Jak Pan odebrał gest władz miasta Nowego Targu, polegający na przekazaniu na ręce klubu 100 tysięcy złotych?

- Z jednej strony jest to pierwszy tak wyraźny krok ze strony miasta w kierunku polepszenia relacji z klubem. To coś nowatorskiego, czego wcześniej nie robiono i z tego należy się tylko cieszyć. Z drugiej strony nawet największą nagrodą nie da się zrekompensować tego, że wcześniej tak naprawdę nie robiono nic, aby nam pomóc. Nie może być tak, że sumą, powiedzmy sobie szczerze, na poziomie kilku procent budżetu klubu, ktoś będzie “spijał” całą śmietankę i przypisywał sobie zasługi. Dlatego pewne proporcje w wyciąganiu wniosków z tego gestu muszą być zachowane.

Tę sumę władze klubu mają rozdysponować według własnego uznania. Czym będziecie się kierować przy dzieleniu tej nagrody?

- Trzeba jasno zaznaczyć, że zawodnicy nie mogą żyć w przekonaniu, że każda kwota przekazana do klubu będzie w całości do ich dyspozycji. Klub ma wiele potrzeb i każde środki pieniężne trzeba w sposób racjonalny rozdysponowywać. Mamy już pewne wnioski swoje i sztabu szkoleniowego, doceniającego zasługi każdego z zawodników – i według nich będziemy podejmować decyzję co do proporcji podziału tej nagrody. Traktowane będzie to też jako zaliczka na poczet tych nagród i premii, które klub wobec zawodników zobowiązał się wypłacić.

Jak wygląda sytuacja z trenerami Milanem Jancuską i Markiem Ziętarą oraz z większością zawodników, którym z końcem kwietnia wygasają kontrakty?

- Tu też brakuje konkretów, które wynikają z ciągle niejasnej przyszłości klubu. Dopiero kiedy ta kwestia zostanie wyjaśniona, będzie można myśleć o budowie drużyny na przyszły sezon. Z moich informacji wynika, że zarówno trenerzy, jak i zawodnicy wyrazili chęć zostania w klubie. Także ja – jako przedstawiciel władz klubu – nie widzę potrzeb większych zmian, zarówno w sztabie szkoleniowym, jak również w kadrze drużyny, i widzę sens dalszej współpracy z tymi ludźmi. Każdy z nas musi jednak teraz wykazać cierpliwość i zrozumienie dla sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Jakie wnioski nasuwają się Panu po nowych decyzjach zarządu PZHL, m.in. w sprawie limitu obcokrajowców w polskich klubach?

- Ciężko mi się wypowiadać, bo sprawę znam jedynie z opinii innych przedstawicieli klubów. Dopóki nie będę miał wglądu w dokumenty tyczące się wszystkich poruszanych spraw, to nie chcę konstruować żadnych wniosków. Co do obcokrajowców, to ja pozostaję wierny swoim przekonaniom, czyli za otwarciem naszej ligi dla zawodników zza granicy. Bo tylko zdrowa, sportowa konkurencja pozwoli na rozwój i podnoszenie umiejętności przez naszych młodych zawodników.

Rozmawiał Maciej Zubek

 

Share

Komentarz:

*