Był taki mecz…
Na zawody olimpijskie w latach 50-tych, nie było żadnych kwalifikacji. Krajowe federacje same przysyłały swoich reprezentantów. Polski Związek Hokeja na Lodzie zdecydował się na wystawienie drużyny, licząc na lepszy wynik niż w 1948 roku w St. Moritz ( 7 miejsce).
.
USA-Polska, Igrzyska Olimpijskie, Oslo – 22 luty 1952
W pierwszych spotkaniach turnieju w stolicy Norwegii, Polska poniosła dotkliwe porażki z Czechosłowacją 2:8, ze Szwecją 1:17, Szwajcarią 3:6 oraz 0:11 z Kanadą (reprezentowaną przez zespół Edmonton Mercurys). Późniejszy remis 4:4, uzyskany z drużyną RFN, dawał jednak nadzieje na zajęcie dobrego miejsca w klasyfikacji końcowej.
Kolejnym rywalem Polaków, była wciąż walcząca o medale, ekipa Stanów Zjednoczonych. Oprócz skutecznej gry w dotychczasowych meczach, „Jankesi” wyróżniali się przede wszystkim niezwykle ostrą grą. Spotkanie USA-Polska, odbyło się na lodowym stadionie Derenga w Oslo, gdzie zgromadziła się wówczas liczna widownia. Pojedynek ten sędziowali Czechosłowak – Tencza oraz Holender – Dwarst. Na początku meczu polscy zawodnicy zepchnęli przybyszy zza oceanu do defensywy. Wyraźnie zlekceważeni przez hokeistów z USA, Polacy kilkakrotnie poważnie zagrozili amerykańskiej bramce, ale żaden ze strzałów nie przyniósł upragnionego prowadzenia. Niestety niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Dwie minuty przed końcem pierwszej tercji, gola dla Stanów Zjednoczonych strzelił Bjorkman. Na pierwszą przerwę Amerykanie zeszli z prowadzeniem 1:0. W drugiej odsłonie powtarzał się scenariusz z pierwszej części gry. Optyczna przewaga Polski wciąż nie przynosiła gola. Na trybunach lodowiska, co chwilę było słychać jęk zawodu, po zmarnowanych szansach Polaków. Publiczność zebrana tego dnia na Derendze, bardzo wspierała naszych hokeistów, mając w pamięci niesportowe zachowanie Amerykanów po wcześniejszym meczu ze Szwajcarią.
Atak na bramkarza
Na lodzie, podopieczni trenera Mieczysława Kasprzyckiego wciąż uderzali „głową w mur”. W 12 minucie drugiej tercji, strzał na polska bramkę oddał Kilmartin. Stojący między słupkami Stanisław Szlendak zamierzał sparować to uderzenie, ale czekający na dobitkę amerykański napastnik Yackel, zamiast krążka, uderzył kijem w głowę polskiego bramkarza, który padł nieprzytomny na lód (w tamtych czasach bramkarze występowali bez kasków). Tymczasem „guma” przetoczyła się niewinnie przez linię bramkową, a żaden z arbitrów nie dopatrzył się przewinienia. Na nic zdały się protesty polskiej drużyny, wynik 2:0 stał się faktem. Opatrywanego przez lekarzy Szlendaka, zastąpił niedoświadczony Hampel. Uskrzydleni dwubramkowym prowadzeniem „Jankesi” ruszyli do zdecydowanego natarcia. Oszołomieni polscy zawodnicy, najprawdopodobniej żyli jeszcze poprzednią, kuriozalną sytuacją, kiedy niecałe 60 sekund później, Oss niespodziewanie pokonał nierozgrzanego Hampela i zespół Stanów Zjednoczonych prowadził już 3:0. Druga tercja dobiegła końca, a do uzyskania dobrego wyniku, pozostało polskiej reprezentacji zaledwie 20 minut. Ostatnia odsłona rozpoczęła się dla Polaków najgorzej jak tylko mogła. Stremowany Hampel, wpuścił wydawałoby się łatwy do obrony, strzał z daleka Harrisona. Wynik 4:0 dla USA, na początku trzeciej tercji nie wróżył nic dobrego, zawodnikom z białym orłem na piersi.
Zryw Polaków
Utrata bramki, podziała jednak na Polaków mobilizująco. Po minucie Eugeniusz Lewacki zamienił na bramkę podanie Stefana Csoricha (jego synowie Marian i Stefan przez wiele lat stanowili o sile polskiej ligi. Aktualnie jego wnuk Marian Csorich występuje w barwach Cracovii) i wynik brzmiał 4:1. Dalsza część gry należała do polskich hokeistów, a starszy z braci Wróbli, Alfred pięknym strzałem w „okienko”, pokonał bramkarza drużyny USA. Niesieni głośnym dopingiem kibiców, gracze znad Wisły coraz bardziej podkręcali tempo. W 14 minucie znów przypomniał o sobie atak z Krynicy, tym razem to Lewacki asystował przy trafieniu Csoricha. Zrobiło się już 4:3! Niestety nasza reprezentacja tylko kilkadziesiąt sekund cieszyła się z kontaktowego gola. Jan Hampel ponownie dał się zaskoczyć po strzale Muhlerna. Do końca spotkania pozostało około 5 minut, a nasz zespół ponownie musiał odrabiać dwubramkową stratę. Podopieczni trenera Kasprzyckiego nie mieli już nic do stracenia i zdecydowali się na frontalny atak. Przy wyniku 5:3, hokeiści zza oceanu zaostrzyli grę defensywną, a w bezpośrednich starciach nie przebierali w środkach. Po jednym z męskich starć przy bandzie, amerykański obrońca Gambucci, pomylił chyba lodowisko z ringiem. Nie zdoławszy wcześniej powstrzymać Adolfa Wróbla (młodszego z braci), rzucił się na niego z pięściami. Polski napastnik otrzymał potężny cios w twarz i zakrwawiony upadł na taflę. Natychmiast na pomoc bratu ruszył Alfred Wróbel, ale on również został znokautowany przez Gambucciego. Następnie reszta drużyny Stanów Zjednoczonych, łącznie z bramkarzem, ruszyła w kierunku polskich zawodników i wywiązała się kilkuminutowa bójka. Po opanowaniu sytuacji, sędziowie wykluczyli na 5 minut prowodyra bijatyki Gambucciego, ale to nie koniec…Holenderski arbiter Dwarst posłał także na ławkę kar, „Bogu ducha winnego” napastnika z Krynicy, Jeżaka. Po protestach trenera Kasprzyckiego, doszło do jeszcze bardziej niezrozumiałego zajścia. Otóż sędziowie dali karę meczu zmasakrowanemu Adolfowi Wróblowi! Zapewne karząc Polaków, chcieli tym samym uspokoić rozwścieczonych „Jankesów”, którzy w wypadku niekorzystnego dla nich werdyktu mogli zaatakować również arbitrów.
Amerykańscy „gangsterzy”
Mecz zakończył się wynikiem 5:3 dla reprezentacji USA, która schodziła z lodu przy akompaniamencie gwizdów i wyzwisk widowni (podobnie jak po meczu ze Szwajcarią nie pożegnawszy się z przeciwnikiem). Hokeiści ze Stanów Zjednoczonych wywalczyli srebrny medal po kolejnym skandalicznym meczu z Czechosłowacją (…znów bijatyka) i „ustawionym” spotkaniu z Kanadą (drużyna „Klonowych Liści” nie wystawiła swojego najlepszego ataku!). Złoto wygrali Kanadyjczycy, a trzecie miejsce przypadło Szwedom. Reprezentacja Polski po późniejszych zwycięstwach z Finlandią i Norwegią, zajęła ostatecznie 6 miejsce. Pocieszeniem dla ekipy hokejowej był fakt, iż jedyny punkt na koncie Polski, w klasyfikacji narodowej igrzysk, to zasługa chłopców Kasprzyckiego. Po powrocie naszej ekipy do kraju, porażka z drużyna amerykańską, stała się dla komunistycznej prasy jednym z wielu pretekstów do ataku propagandowego na USA. W tamtych czasach w polskich gazetach Stany Zjednoczone były przedstawiane jako kraj „prohitlerowskich rewizjonistów” lub „podżegaczy wojennych”. Ówczesna „Trybuna Ludu” nazwała Amerykanów „gangsterami”, więc jak na lata głębokiego stalinizmu, było to dość delikatne określenie.
Bartosz Kaczyński
Źródła: Witold Domański „Śladem hokejowego krążka”, archiwalne numery „Przeglądu Sportowego” oraz „Trybuny Ludu”, portal wikipedia.pl
Artykuł ukazał się w Magazynie Hokej nr 2(03) luty 2008
Składy:
USA – Richard Desmond, Donald Whiston,Ruben Bjorkman, Leonard Ceglarski, Joseph Czarnota, Andre Gambucci, Clifford Harrison, Gerald Kilmartin, John Muhlern, John Noah, Arnold Oss, Robert Rompre, James Sedin, Allen Van, Kenneth Yackel.
Polska – Stanisław Szlendak, Jan Hampel, Michał Antuszewicz, Henryk Bromowicz, Kazimierz Chodakowski, Stefan Csorich, Rudolf Czech, Alfred Gansiniec, Marian Jeżak, Eugeniusz Lewacki, Roman Penczek, Hilary Skarżyński, Tadeusz Świcarz, Zdzisław Trojanowski, Adolf Wróbel, Alfred Wróbel.
Share








Dymisja, którą w piątek zapowiedział prezes MMKS Podhale Nowy Targ, to kolejne dramatyczne wołanie o ratunek dla klubu 19-krotnego mistrza Polski. Nowy Targ bez hokeja? To naprawdę coraz bardziej realny scenariusz. Więcej na stronach
Kilka miesięcy walki o to by hokejowy klub wystartował w lidze nie dały rezultatu. - Jestem zdruzgotany - przyznaje prezes Janusz Grycner. Więcej na stronach katowickiej
Kolejny absurd w hokeju. Wciąż nie wiadomo, ile zespołów będzie brało udział w rozpoczynających się w sobotę rozgrywkach pierwszej ligi. Więcej na stronach katowickiej
Gwoździem wczorajszej prezentacji drużyny hokejowego Zagłębia Sosnowiec okazała się informacja o pozyskaniu nowego sponsora. Jest nim Energysteel, spółka należąca do dr. Piotra Hałasika. Więcej na stronach Portalu
Drużyny z Janowa nie ma w terminarzu rozgrywek pierwszej ligi. Wszystko może się jeszcze zmienić. Więcej na stronach katowickiej 














