.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Wielkolud w NHL

Czerwiec 26, 2010 Autor: Andrzej Kategoria: NHL, Rys Historii

DailySport.pl Zdeno Chara to jeden z najciekawszych zawodników grających w NHL. Nie tylko dlatego, że wyróżnia się wzrostem (206 centymetrów) i jest najwyższym w historii graczem w lidze. Od czasu gdy zadebiutował w najlepszej lidze świata, zmienia kluby na coraz silniejsze, a przy tym podnosi swoje umiejętności. Obecnie należy do najlepszych defensorów na świecie i jest jednym z głównych kandydatów do Nagrody Norrisa.

 

 
Pierwszym klubem Słowaka w NHL był New York Islanders, gdzie występował razem z Mariuszem Czerkawskim. Szybko stał się ulubieńcem kibiców z Nassau Coliseum, którzy mogli podziwiać jego popisowe ataki przy bandzie i pojedynki bokserskie. Po czterech latach spędzonych na Long Island, Chara razem z innym obrońcą Billem Muckaltem oraz wyborem w drafcie, przeniósł się do stolicy Kanady. W odwrotnym kierunku podążył Rosjanin Aleksiej Jaszin. Senatorzy pozyskali nie tylko świetnego obrońcę, lecz również Jasona Spezzę, który został wybrany z numerem drugim draftu, a pozbyli się Jaszina, który od dłuższego czasu nie mógł dogadać się z klubem co do kwestii finansowych. W Ottawie nastąpiła eksplozja talentu Chary. Z przeciętnego gracza stał się kluczowym obrońcą jednego z najlepszych klubów w NHL. Słowak poprawił przede wszystkim swoje umiejętności ofensywne. Już w pierwszym sezonie gry w Ottawie zdobył więcej bramek niż w ciągu czteroletniego pobytu w Nowym Jorku, zanotował też rekordową liczbę minut spędzonych na ławce kar – 168, licząc regular season i play-off. Rok później Słowak grał tak dobrze, że po raz pierwszy wziął udział w meczu gwiazd ligi. W konkursie na najmocniejszy strzał podczas weekendu All Stars przegrał tylko z Alem MacInnisem, posyłając krążek do bramki z prędkością 157 km/h. W kolejnym sezonie Chara zajął drugie miejsce w rankingu na najlepszego obrońcę ligi, tuż za Scottem Niedermayerem i trzecie w klasyfikacji plus/minus. Sezon 2004/2005, w którym NHL nie grała z powodu lookoutu, Słowak spędził w szwedzkim Farjestad BK, zdobywając z zespołem słynnego Hakana Looba wicemistrzostwo kraju. Sezon 2005/2006 ostatni w barwach Senators okazał się znakomity dla tej organizacji. Zespół wzmocniony Dany Heatleyem zdobył 113 punktów i wygrał konferencję zachodnią. Niestety, podczas Olimpiady w Turynie kontuzji nabawił się pierwszy bramkarz Senatorów Dominik Hasek. Z zastępującym Czecha młodym Rayem Emery zespół odpadł już w drugiej rundzie play-off z Buffalo Sabres. Indywidualne osiągnięcia Chary to 17 bramek i 30 asyst w 81 spotkaniach, licząc też play-off.
 

 

Nominacja na kapitana

Po czterech sezonach spędzonych w stolicy Kanady, Chara zdecydował się nie przedłużać kontraktu z Senatorami. Spośród wielu ofert wybrał tę z Bostonu. Pierwszego lipca 2006 roku podpisał pięcioletni kontrakt wart 37,5 miliona dolarów. Po podpisaniu umowy Chara nie krył swoich nadziei związanych z grą dla organizacji Bruins
– Wspomnienia związane z pobytem w Ottawie na zawsze pozostaną w mojej pamięci i sercu. Przeniosłem się do Bostonu i chcę wykonywać swoją pracę najlepiej, jak tylko potrafię. Kilka zespołów oferowało mi kontrakt, jednak nie kierowałem się warunkami finansowymi. Gdyby tak było, nie trafiłbym tutaj. Serce podpowiada mi, że to dobry wybór – mówił Chara
Najwyższy zawodnik w NHL został nowym kapitanem zespołu, zastępując Joe Thorntona, który przeniósł się do San Jose Sharks. Tym samym Chara został trzecim słowackim kapitanem w historii NHL. Wcześniej ten zaszczyt spotkał Petera Stastnego (Quebec Nordiques) i Stana Mikitę (Chicago Blackhawks). Pierwszy sezon Chary w barwach Niedźwiadków okazał się udany, ale tylko jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia. Słowak opuścił zaledwie dwa mecze sezonu regularnego i zdobył 43 punkty. Wystąpił także po raz drugi w meczu gwiazd, w którym dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Wygrał również konkurs na najmocniejszy strzał, tym razem nadał „gumie” prędkość 161 km/h. Jego zespół zajął jednak ostatnie miejsce w Northeast Division. Tak słaby rok w wykonaniu każdej drużyny w NHL kończy się zwykle zwolnieniem trenera i roszadami w składzie. Bruins nie byli wyjątkiem. Na pozycji szkoleniowca Dave’a Lewisa zastąpił Claude Julien, który wcześniej pracował w New Jersey Devils. Po jego wodzą Boston zdołał awansować do play-off po dwóch sezonach przerwy, jednak w pierwszej rundzie trafił na najlepszą drużynę na wschodzie – Montreal Canadiens i po zaciętej rywalizacji poległ po siedmiu spotkaniach. Chara w ubiegłym sezonie ustanowił swój rekord punktowy, zdobywając 17 bramek i 34 asysty, opuszczając 5 spotkań z powodu kontuzji lewego ramienia. Był najlepszy w drużynie w klasyfikacji plus/minus (+14) oraz w liczbie kar (114 minut). Dobra gra Słowaka została nagrodzona przez kibiców, którzy wybrali go do pierwszego składu konferencji wschodniej na mecz gwiazd. Został również nominowany do Nagrody Norrisa dla najlepszego obrońcy sezonu. Udowodnił też, że posiada najmocniejsze uderzenie w lidze, tym razem po jego strzale na tablicy pokazał się wynik 166 km/h. Po wyeliminowaniu z rozgrywek o Puchar Stanleya, Chara poddał się operacji bolącego ramienia.
 

Najlepszy obrońca na drodze do podbicia rekordów

Przed obecnym sezonem w drużynie Bruins zaszły kosmetyczne zmiany, najważniejszym transferem było przyjście Michaela Rydera z Montreal Canadiens. Początek tegorocznych rozgrywek okazał się ciężki dla ekipy Claude’a Juliena, która przegrała pięć spośród pierwszych siedmiu gier. Później nastąpiła jednak znacząca poprawa i Niedźwiadki w kolejnych dwudziestu meczach wygrały aż siedemnastokrotnie. W połowie sezonu gracze Bostonu zdecydowanie prowadzą w konferencji wschodniej. Spora w tym zasługa kapitana zespołu. To najskuteczniejszy obrońca drużyny i jest na najlepszej drodze to ustanowienia nowego rekordu punktowego.
 

W tym roku wystąpił po raz czwarty w meczu gwiazd

Przez wszystkie lata kariery w NHL nasz bohater wspaniale rozwinął swoje umiejętności. Chyba nikt nie spodziewał się, pod koniec lat 90., że jest zawodnikiem o tak dużym potencjale. W każdym kolejnym sezonie zdobywa więcej punktów. Nie tylko zajmuje się rozrzucaniem przeciwników po bandach czy bijatykami na lodzie, ale potrafi celnie uderzyć, podać i rozegrać krążek. Oczywiście, nie stroni zupełnie od walk na pięści. Ma to we krwi, jego ojciec Zdenek był zapaśnikiem i reprezentował Czechosłowację na Olimpiadzie w 1976 roku w Montrealu. O sile ciosów Chary przekonał się niedawno David Koci z Chicago Blackhawks, który w starciu z kapitanem Bruins stracił sporo krwi.
 

 
Zdeno Chara to postać nietuzinkowa, nie żyje tylko hokejem. Podczas poprzednich wakacji zdobył Kilimandżaro, udzielał się również charytatywnie w Mozambiku. Biegle włada pięcioma językami.

 
Marcin Żuber

 
Artykuł ukazał się w Magazynie Hokej Nr 2 (14) luty 2009

 

Share

Komentarze wyłączone.