.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Trzech wielkich

Lipiec 05, 2010 Autor: Andrzej Kategoria: NHL

Początek lipca to w NHL okres w trak­cie któ­rego osoby za­in­te­re­so­wane to ligą pa­sjo­nują się przede wszyst­kim za­koń­czo­nym nie­dawno dra­ftem, trans­fe­rami oraz no­wymi umo­wami pod­pi­sy­wa­nymi przez za­wod­ni­ków. W ca­łym tym zgiełku tro­chę za­gi­nęły wia­do­mo­ści do­ty­czące trzech zna­ko­mi­tych gra­czy, któ­rzy po­sta­no­wili za­koń­czyć swoje ka­riery.

 
Jakiś czas temu obie­cy­wa­łem ten wpis na Twitterze, tak więc za­pra­szam na krótki prze­gląd do­ko­nań Roba Blake, Roda Brind’Amour oraz Scotta Niedermayera.
 
Rob Blake – zo­stał wy­brany w Drafcie 1988 z nu­me­rem 70 przez Los Angeles Kings. Pierwszy pełny se­zon w bar­wach Kings za­li­czył do­piero w roz­gryw­kach 1990–91. Jako de­biu­tant uzy­skał 46 punk­tów, co można uznać za bar­dzo do­bry wy­nik. W se­zo­nie 1992–93 udało mu się wraz ze swoim ze­spo­łem awan­so­wać do fi­nału roz­gry­wek o Puchar Stanleya, gdzie mu­siał uznać wyż­szość Montreal Canadiens. Cztery lata póź­niej, w trak­cie trade de­adline, słynny Wayne Gretzky opu­ścił Los Angeles, a Blake za­jął jego miej­sce jako ka­pi­tan ze­społu. Kolejne dwa lata to ko­lejne dwa świetne se­zony w wy­ko­na­niu Blake’a. Jego po­stawę na lo­dzie do­ce­niła ka­pi­tuła przy­zna­jąca na­grodę dla naj­lep­szego obrońcy w li­dze, ho­no­ru­jąc Blake’a tym za­szczy­tem. Po 11 la­tach spę­dzo­nych w Los Angeles, w trak­cie roz­gry­wek 2000-01 Blake do­łą­czył do Colorado Avalanche. Z punktu wi­dze­nia za­wod­nika była to wprost re­we­la­cyjna de­cy­zja. W ostat­nich 13 me­czach se­zonu Blake zdo­był 10 punk­tów. Swoją zna­ko­mitą formę pod­trzy­mał w play-off (19 punk­tów w 23 me­czach) i wy­dat­nie po­mógł Avalanche w zdo­by­ciu Pucharu Stanleya. Kolejne se­zony to sta­bilna, wy­soka dys­po­zy­cja i wy­niki punk­towe na po­zio­mie około 50 punk­tów rocz­nie. Niestety, nie udało mu się wraz z Colorado po­wtó­rzyć wy­niku z se­zonu 2000-01. Po za­koń­cze­niu kon­traktu z Avalanche, Blake wró­cił do Los Angeles i po­now­nie zwią­zał się umowa z miej­sco­wymi Kings. Olbrzymie do­świad­cze­nie po­ma­gało mu w grze, lecz wiek i po­ziom dru­żyny da­wał znać o so­bie – sta­ty­styki Roba nie były już tak do­bre jak wcze­śniej. Przed roz­po­czę­ciem se­zonu 2008-09 Blake zde­cy­do­wał się raz jesz­cze spró­bo­wać po­wal­czyć o Puchar Stanleya. Właśnie w taki spo­sób od­czy­tuję pod­pi­sa­nie kon­traktu z jed­nym z naj­lep­szych ze­spo­łów w li­dze – San Jose Sharks. W trak­cie roz­ry­wek se­zonu za­sad­ni­czego, Sharks spi­sy­wali się re­we­la­cyj­nie. Niestety w play-off nie było już tak ró­żowo. Sharks nie po­tra­fili awan­so­wać do ści­słego fi­nału, a ma­rze­nia Blake’a o ko­lej­nym Pucharze pę­kły ni­czym bańka my­dlana. Mimo wszystko Blake nie po­wi­nien być za­wie­dziony. Jest jed­nym z nie­wielu gra­czy, któ­rzy mają na swoim kon­cie trzy naj­waż­niej­sze ty­tuły w ho­ke­jo­wym świe­cie – mi­strza olim­pij­skiego (2002 – Salt Lake City), mi­strza świata (1994 – Włochy, 1997 – Finlandia) oraz zdo­bywcy Pucharu Stanleya (2001 – Colorado Avalanche). Swoją de­cy­zję o za­koń­cze­niu ka­riery ogło­sił 18 czerwca 2010 na spe­cjal­nie zwo­ła­nej kon­fe­ren­cji pra­so­wej. Dla mnie Blake za­wsze był sy­no­ni­mem praw­dzi­wego obrońcy, który na lo­dzie po­tra­fił wszystko. Jeśli trzeba by było zneu­tra­li­zo­wać po­czy­na­nia gwiazdy ry­wali – wy­słał­bym na lód Blake’a, je­śli po­trze­bo­wałby moc­nego strzału w prze­wa­dze – wy­słał­bym na lód Blake’a, je­śli ocze­ki­wał­bym moc­nego hitu na któ­rymś z ry­wali – wy­słał­bym Blake’a. Obrońca wzór, bez dwóch zdań.
 

Rob Blake

Scott Niedermayer – obec­no­ści tego za­wod­nika w dru­ży­nie to ma­rze­nie każ­dego tre­nera. Jeden z naj­lep­szych „ofen­syw­nych obroń­ców” w li­dze na prze­strzeni ostat­nich dwu­dzie­stu lat. W Drafcie 1991 wy­brali go z trze­cim nu­me­rem wło­da­rze New Jersey Devils i tej dru­ży­nie był wierny przez pierw­szych trzy­na­ście se­zo­nów na ta­flach NHL. Od po­czątku ka­riery w bar­wach Devils ujaw­niał swoje in­kli­na­cje do gry ofen­syw­nej, co prze­kła­dało się na bar­dzo do­bre wy­niki punk­towe. Trzeba przy­znać że Niedermayer miał szczę­ście. Trafił na świetny okres w hi­sto­rii or­ga­ni­za­cji z New Jersey, któ­rej udało się zgro­ma­dzić gro­madę uta­len­to­wa­nych za­wod­ni­ków w jed­nej dru­ży­nie. Zaowocowało to trzema ty­tu­łami mi­strzow­skimi (1995, 2000, 2003). Niedermayer przez cały czas pre­zen­to­wał nie­zwy­kle wy­soki po­ziom, co po­dob­nie jak w przy­padku Roba Blake, dało mu ty­tuł naj­lep­szego obrońcy w li­dze (se­zon 2003-04) [...]
 
Wojciech Świerkot

 
Po więcej zapraszamy tutaj.
Zapraszamy również do częstych odwiedzin strony o tematyce hokejowej 3×20.pl

 

Share

Komentarz:

*