.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Wierzę mocno w to, że Podhale uchroni się przed spadkiem

Marzec 03, 2012 Autor: Maciek Kategoria: Wywiady

– Boli bardzo to, co dzieje się obecnie w Nowym Targu, a przede wszystkim to, że nie widać perspektyw, aby szło ku dobremu. To zmusza nas do tego, by układać sobie życie w innych klubach i miastach, co wcale nie jest łatwe. Rozmowa z Krzysztofem Zapałą, nowotarżaninem, który zagra w finale mistrzostw Polski.

 
– To będzie Pana czwarty finał mistrzostw Polski w karierze, ale pierwszy w barwach innego klubu niż Podhale. Ma to dla Pana jakiekolwiek znaczenie? – zapytaliśmy gracza Ciarko Sanok.

– Finał to finał. Czeka się na niego cały sezon i raczej nie ma znaczenia, w jakim klubie się gra. Atmosfera tych meczów jest wyjątkowa. Jasne, że świetnie wspominam pojedynki finałowe w barwach Podhala, zwłaszcza te dwa, które udało się nam zakończyć zwycięsko. Zdobycie mistrzostwa w domu, na oczach rodziny i przyjaciół, na pewno smakuje bardziej, ale w Sanoku kibice też potrafią dać odczuć, że liczą na ciebie. Presja jest duża. Zwłaszcza na zawodnikach z zewnątrz. W końcu po to się ich sprowadza, aby osiągnąć sukces.
 
– Da się jakoś porównać Pana obecny zespół z tym sprzed dwóch lat z Nowego Targu, z którym w kapitalnym stylu sięgnął Pan po mistrzostwo Polski, ogrywając w czterech meczach Cracovię?

– Kiedy popatrzymy na personalia, to wiadomo, że teraz w Sanoku jest nas piątka z tej mistrzowskiej drużyny Podhala sprzed dwóch lat, bo oprócz mnie są jeszcze Marcin Kolusz, Darek Gruszka, Krystian Dziubiński i Tomek Malasiński. I na tym raczej podobieństwo się kończy. Nie ma dwóch takich samych drużyn. Każda ma swój klimat. Siłą tamtej drużyny w Nowym Targu był kolektyw. Tworzyli ją w zdecydowanym stopniu wychowankowie i to nadawało jej lepszej jakości. W Sanoku drużyna została zbudowana z zawodników z kilku rejonów Polski, a także z graczy zagranicznych. Stąd klimat jest nieco inny, co nie znaczy zły. Co tyczy się zaś potencjału, to wydaje mi się, że teraz w Sanoku jest on większy, niż dwa lata temu w Podhalu.
 
– Co, Pana zdaniem będzie obecnie kluczowe w finałowej rywalizacji z Cracovią? Wszyscy w was upatrują faworyta…

– Nie uważam, żebyśmy byli faworytem. W procentach oceniam szanse na 51 do 49 dla nas, ale tylko z racji atutu większej ilości meczów na swoim lodowisku. Co będzie kluczowe? Myślę, że to, której drużyny zawodnicy popełnią mniej indywidualnych błędów. No i oczywiście okresy gry w liczebnej przewadze. Jedna i druga drużyna doskonale się znają i tu raczej nie ma mowy o jakichś elementach zaskoczenia w taktyce czy sposobie gry.
 
– Podczas gdy Pan będzie walczył o mistrzostwo, Podhale będzie toczyło batalię o “życie”. Ewentualny spadek z ekstraligi może pogrążyć nowotarski hokej…

– Wierzę mocno, że tak się nie stanie i Podhale uchroni się przed spadkiem. Również dla nas, wychowanków rozsianych po Polsce, jest to bardzo istotne – choćby z perspektywy powrotu do domu, o którym każdy z nas myśli. Spadek mocno oddaliłby to w czasie i, kto wie, czy kiedykolwiek dane byłoby nam jeszcze zagrać z szarotką na piersi. Boli bardzo to, co dzieje się obecnie w Nowym Targu, a przede wszystkim to, że nie widać perspektyw, aby szło ku dobremu. To zmusza nas do tego, by układać sobie życie w innych klubach i miastach, co wcale nie jest łatwe.
 
Rozmawiał Maciej Zubek /Dziennik Polski/

 

Share

Komentarze wyłączone.