.:Daily Sport News:.

Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasą!

Nie tak miało być (+zdjęcia)

Marzec 24, 2013 Autor: Rafał Kategoria: Galeria, I Liga

Miał był radosny wieczór, a tymczasem po ostatnim gwizdku sezonu zapanował smutek. Żal, bo nie tak miało być. 50 lat jestem związany z „Szarotkami” i proszę mi wierzyć, trudno było mi dzisiaj zasiąść przed komputerem, by sklecić coś konkretnego. By nie urazić zawodników, którzy dali z siebie wszystko, a nie wystarczyło to do zwycięstwa. Moje myśli są poszarpane, niespójne, tym bardziej, iż pod szatnią wszystkim puściły nerwy. Było gorąco.

 
Nie dziwię. Bo nie tylko kibice liczyli na więcej. Nie takiego scenariusza oczekiwaliśmy po tym co prezentowała drużyna w sezonie zasadniczym. Gdy szła jak burza, gromiąc rywala za rywalem. Byli jednak tacy, którzy przestrzegali, iż play off to inna bajka, tym bardziej, iż Polonia dokonała wzmocnień. To był całkiem inny zespół, niż ten z grudnia czy stycznia. Taki regulamin i Polonia z niego skorzystała. Trudno, czy się to komu podoba, czy nie, muszę wypełnić dziennikarski obowiązek i ocenić ostatnie spotkanie sezonu.
 

 
Początek standardowy. Podhale kreuje grę, kręcili kołowrotki w tercji rywala, ale oprócz gonitwy za krążkiem, rolingów nic z tego nie wynikało. Nowotarżanie męczyli się. Brakowało podań do obrony i przede wszystkim strzałów. Chociaż trzeba przyznać, że kilka razy próbowano uderzyć zza obrońcy, ale bez skutku. Górale dwukrotnie grając w przewadze oddali zaledwie jeden strzał. Mało tego stracili bramkę. K. Kapica uderzał w przeciwnika w tercji ataku, bytomianie przechwycili „gumę” i wyprowadzili zabójczą kontrę. Radwan nie zmarnował sytuacji sam na sam. Poloniści grali swoje, a więc to co prezentowali we wszystkich konfrontacjach finałowych. Dużo strzelali już nawet z tercji neutralnej. Stoklasa i Wróbel najbardziej kłuli swoimi żądłami.
 

 
Standardu nie było w drugiej odsłonie. Podhale nie włączyło dopalania. Atakowało, ale nie miało żadnego pomysłu na sforsowanie defensywy przeciwnika. Inna rzecz, że bytomianie świetnie zagęścili strefę przed bramką i nie mieli problemów z blokowaniem sygnalizowanych strzałów górali. Nawet gra w przewadze nie wyglądała dobrze. Była jakaś bojaźń w podejmowaniu decyzji przy oddawaniu strzału. Jeśli już to w nogi przeciwnika. Gry w przewadze były przekleństwem gospodarzy, bo również drugą bramkę stracili grając w pięciu przeciwko czwórce rywali. Tym razem Adamovičs trafił w polonistę i Strużyk wyprowadził kontratak, dograł do Wróbla i stadion zamarł. Za chwilę kolejny gracz gości powędrował na ławkę kar i tym razem Landowski skopiował wyczyn kolegów. Od uraty gola uratował gospodarzy słupek (Stoklasa) […]

 
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

 
Na więcej zapraszamy na strony Sportowego Podhala.

 

Share

Komentarze wyłączone.